archiwum publikacji

Czerwiec 2021
Po Wt Śr Cz Pi So Ni
« Maj
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4

10.11.2016|Ekologia

Partyzantka ogrodowa na legalu

foto - Partyzantka ogrodowa na legalu

Jeśli teren wygląda na opuszczony i zaniedbany, być może zainteresuje się nim partyzant ogrodowy, który zadba by w miejskiej dżungli oprócz betonu pojawiła się też zieleń. Podczas gdy w Polsce, takie działania są możliwe jedynie na terenach tzw. ogrodów miejskich, w Paryżu uznawane są za legalne na terenie całego miasta. 
 

Ziemia niczyja - ziemia wspólna

Partyzantka nie byłaby partyzantką, gdyby nie łamała zasad. Bo przecież do spraw kształtowania krajobrazu i zieleni miejskiej powołane są specjalne wydziały w urzędach miast. Teoretycznie to właśnie one dbają o miejski krajobraz, wyznaczając na mapie parcele terenów zielonych, które są cyklicznie poddawane opiece ogrodników. Jednak rzeczywistość często nie ma nic wspólnego z tym, co widać na mapie, więc kiedy przechadzamy się ulicami śródmieścia często natrafiamy na niezagospodarowane i opuszczone tereny, które aż proszą się o uwagę. Sęk w tym, że mało mieszkańców miast ma w sobie na tyle dużo determinacji i chęci, aby przejść drogą urzędową procedurę, dzięki której opuszczone tereny zostaną zagospodarowane lub zostanie wydana zgoda na ich zagospodarowanie. W takich chwilach właśnie wkraczają do akcji ogrodnicy z miejskiej partyzantki. 
 

Partyzanci mają bomby kwietne

Wkraczają pod osłoną nocy, uzbrojeni w motyki i bomby - na szczęście wypełnione nasionami i wybuchające kwiatami. Przychodzą w miejsca, które na pierwszy rzut oka wyglądają na ruiny i zakasają rękawy zabierając się do pracy. Zabierają ze sobą sadzonki z własnych upraw lub też resztki od producentów roślin i uwijają się, by jak najszybciej zniknąć z pola widzenia. Ostatecznie nie mają pozwolenia na zagospodarowanie danego terenu, ale nie ma co ukrywać, że istnieje społeczne przyzwolenie na ich działalność, dzięki czemu nawet interwencje policji zazwyczaj kończą się upomnieniem. Nie ma co się dziwić cichemu przyzwoleniu - w końcu każdy z nas chciałby, aby widok z naszego okna był pełen zieleni i kolorów. Stąd też niektóre miasta europejskie poszły „po rozum do głowy” i postanowiły zezwolić na tę działalność, jednocześnie zamieniając partyzantów w prawdziwych ogrodników miejskich. 
 

Zielony Paryż

Przykładowo w Paryżu uchwalono nowe prawo, które zezwala mieszkańcom na tworzenie własnych ogródków na terenie miasta. Jednak najpierw trzeba się zgłosić po trzyletnie pozwolenie, umożliwiające sadzenie roślin w dowolnym miejscu. Nie ważne czy są to rośliny kwitnące, zielone, pnącza opinające ściany budynków czy wręcz krzewy owocowe lub warzywa. Ważne by uprawiane były przy użyciu produktów przyjaznych naturze i by przyczyniały się do wzrostu bioróżnorodności na terenie Paryża. Nie wolno za to używać pestycydów. Burmistrz Paryża Anne Hidalgo zachęca do ogrodniczej aktywności, by zrealizować plan, który zakłada że w 2020 roku powstanie 100 hektarów zielonych ścian i dachów na terenie miasta. Mieszkańcy coraz chętniej zatem sadzą kwiaty, owoce i warzywa upiększając tereny Paryża. 
 

Miejscy ogrodnicy są wśród nas

Ogrodnikami miejskimi mogą być zarówno studenci, jak i seniorzy. W Polsce wielu seniorów bezinteresownie dba o skwerki przy pobliskich blokach, jednak nie mają świadomości, że są partyzantami. Jak zatem widać w kwestii wieku nie ma tu żadnych ograniczeń. Nie obowiązują one także w kwestii doboru "środków wyrazu". Mile widziane są zarówno rośliny kwitnące, jak i pnącza, ale nie brakuje także warzyw i owoców. Za tą „zjadliwą” formą ogrodnictwa opowiada się ruch Fallen Fruit z Los Angeles, który uważa że sadzenie w centrum miast drzew ozdobnych to marnowanie energii i wody, opłacanych z pieniędzy publicznych. Skoro już sadzić drzewa, to niech one zaowocują dla mieszkańców czymś więcej niż zielenią. Popierają ich zwolennicy ruchu Primal Seeds, którzy walczą z nadmiernym konsumpcjonizmem i nadmierną produkcją żywności, która nie trafia w ręce osób cierpiących głód. Choć w tej kwestii znaleźć można też przeciwników sadzenia warzyw i owoców w centrach miast. Ostatecznie, kto chciałby zjeść owoc dojrzewający wśród spalin? To dopiero marnowanie jedzenia! 
 

Nasze ogrody 

Jedno jest pewne, pomysł na miejskie ogrodnictwo wykiełkował w Stanach Zjednoczonych w latach siedemdziesiątych XX wieku, a po prawie czterdziestu latach zaczyna rozkwitać globalnie. Postarajmy się docenić wysiłki miejskich ogrodników, którzy kolorują naszą przestrzeń miejską i jeśli sami nie możemy spróbować swoich sił w tej dziedzinie, to przynajmniej dbajmy by w naszej okolicy nikt nie niszczył efektów ich pracy. Bądźmy społecznie zaangażowani, wspólnie dbając o przestrzeń, w której żyjemy. 

Chcesz korzystać z Ciepła Systemowego?

Zapytaj dostawcę ciepła w swojej okolicy czy jest to możliwe